W oczekiwaniu na odejście od kei.

Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit?

Stolica Danii to miasto położone na kilkunastu wyspach i wysepkach, które z biegiem lat świetnie skomunikowano siecią mostów i kładek dla pieszych oraz rowerzystów. Kopenhaskie kanały są nie tylko torami wodnymi dla dużych jednostek, ale także wdzięcznymi szlakami dla motorówek, kajaków i barek. Wycieczka kanałami – kanaltur to idealna okazja do powierzchownego poznania miasta lub szansa na obejrzenie go od strony wody po uprzedniej pieszej eksploracji. Oto kilka praktycznych informacji dotyczących rejsów stołecznymi kanałami.

Początek wycieczki

Większość turystycznych barek bazuje w porcie przy Nyhavn. Wystarczy zatem dostać się na Kongens Nytorv (dojeżdża tam metro a także kilka linii autobusowych), żeby w mgnieniu oka znaleźć się przy najbardziej turystycznym kopenhaskim nabrzeżu. Przy Nyhavn działa kilkoro operatorów, więc warto porównawczo rzucić okiem na ofertę cenową. Aktualnie stawki oscylują w przedziale 50 – 120 DKK, przy czym dzieci płacą połowę ceny. Jak to w Danii – płatność kartą jest nie tylko dozwolona, ale wręcz preferowana! Do wyboru są barki odkryte i zadaszone. W słoneczny letni dzień odkryty dek zapewnia przewiew, a także ułatwia fotografowanie nadbrzeżnych okolic. Jeżeli natomiast pogoda jest niepewna, lepiej zdecydować się na wariant z przeźroczystym plastikowym dachem, który w razie przelotnych opadów ochroni nas przed całkowitym przemoczeniem ubrań oraz sprzętu fotograficznego.

W oczekiwaniu na odejście od kei.
W oczekiwaniu na odejście od kei.

 

Labirynt kanałów

Trasy wszystkich operatorów są bardzo podobne i zahaczają o większość głównych atrakcji i flagowych stołecznych obiektów. Należą do nich m.in. budynek opery narodowej wg. projektu biura architektonicznego Henning Larsen, okolice Holmen, pałac duńskiej rodziny królewskiej – Amalienborg oraz niekwestionowany symbol miasta jakim jest Mała Syrenka. Tę ostatnią od strony wody widać jedynie z profilu, więc o ile komuś nie wystarczą plecy Małej Syrenki lub jej bok, niezbędny będzie dodatkowy spacer w te okolice.

Oto Mała Syrenka widziana z barki.
Oto Mała Syrenka widziana z barki.

 

Moim ulubionym odcinkiem jest zdecydowanie dzielnica Christianshavn, która sama w sobie jest wyspą. Moim zdaniem okolicy tej towarzyszy specyficzna „mazurska” atmosfera. Wzdłuż kanałów stoją tam zacumowane jachty i motorówki, a zabudowa tworzy eklektycznie połączenie starych kamieniczek i duńskiego modernizmu. Wzdłuż nabrzeża można zauważyć szereg barek mieszkalnych, typowych m.in. dla Amsterdamu.

Christianshavn to jedna z kopenhaskich perełek.
Christianshavn to jedna z kopenhaskich perełek.

Najciekawsze i najwęższe kanały są do pokonania na ostatnim odcinku trasy, który stanowi największe wyzwanie dla każdego sternika. W przypadku niektórych barek, przy pokonywaniu co węższych mostów burtę od cegieł dzielą centymetry, co zwykle jest emocjonujące dla pasażerów i stresujące dla kapitanów.

"Będzie ciasno", czyli pokonywanie miejskich mostów.
“Będzie ciasno”, czyli pokonywanie miejskich mostów.

 

Na pokładzie

W czasach korony, podczas wycieczki barką obowiązkowe jest zakrywanie twarzy maseczką. Z nieznanych mi przyczyn dotyczy to także barek z odkrytym pokładem. Oprócz tego pasażerowie proszeni są o rozsiadanie się i zachowywanie odpowiednich odstępów. Podczas rejsu nie wolno przemieszczać się po pokładzie ani wstawać. Wskazówka dla pasażerów siedzących z przodu – wybierajcie miejsca przy przejściu, ponieważ siedząc przy burcie jesteście narażeni na okazjonalny rozbryzg wody, spowodowany załamaniem fali. Oprócz tego warto mieć ze sobą jakieś cieplejsze, a nawet przeciwdeszczowe ubranie, zwłaszcza że w perspektywie czeka nas 60 – 75 min. spędzonych na wodzie. Na dodatek w kraju, który słynie ze swojego wietrznego oblicza.

Zamaskowani pasażerowie na pokładzie.
Zamaskowani pasażerowie na pokładzie.

Podczas każdej wycieczki pasażerom towarzyszą sternik oraz przewodnik. Przewodnik przez mikrofon opowiada o odwiedzanych miejscach, przy czym wersja językowa zależna jest od operatora oraz składu pasażerów. Byłam na dwu- i trzyjęzycznej kanaltur, a także na jednej wycieczce z audioguidem. Natomiast podczas ostatniego rejsu kanałami przewodniczka upewniwszy się, że wszyscy pasażerowie rozumieją duński, ograniczyła swoje wysiłki do języka ojczystego.

Czy warto?

Zdecydowanie! Gorąco polecam kanaltur wszystkim, a zwłaszcza osobom, które są w Kopenhadze po raz pierwszy i w zasadzie jeszcze nie znają miasta. Wycieczka kanałami to także znakomity „zapychacz” czasu przesiadkowego na Kastrup. Jeżeli macie do dyspozycji powyżej czterech godzin pomiędzy lotami, bez wahania wsiadajcie w metro, jedźcie prosto na Kongens Nytorv i wskakujcie na barkę. Wierzę, że nawet prawdziwi kopenhascy wyjadacze docenią urok kanaltur, szczególnie podczas upalnego dnia (tak jest, upalne dni naprawdę zdarzają się w Danii!). Tak więc jeżeli w nadchodzącym sezonie letnim los rzuci Was do Kopenhagi, potraktujcie rejs kanałami jako „jazdę obowiązkową”.

Barka z otwartym pokładem, czekająca na Was przy kei na Nyhavn.
Barka z otwartym pokładem, czekająca na Was przy kei na Nyhavn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *