10 duńskich filmów, które warto obejrzeć

Choć duńskiemu przemysłowi filmowemu daleko do takich potęg jak Hollywood, Bollywood czy nawet Nollywood, duńska kinematografia wydaje kilka produkcji rocznie. Rynek jak wiadomo jest niewielki, a w filmach powtarzają się twarze tych samych aktorów. Niemniej jednak duńskiej kinematografii udało się zaistnieć w światowej świadomości. Tacy aktorzy jak Mads Mikkelsen czy Connie Nielsen zrobili międzynarodowe kariery, a kilka duńskie produkcje są systematycznie nagradzane na różnych festiwalach filmowych.

Kino „Made in Denmark” to także świetny barometr sytuacji politycznej i społecznej kraju, oraz zwierciadło narodowego poczucia humoru. Poniżej przedstawiam kilka duńskich klasyków, z którymi warto się zapoznać.

1. Gang Olsena (1968 – 1998)

Gang Olsena” to dla Duńczyków film kultowy, który szerokim echem odbił się na świecie. Przygody niezdarnego Egona Olsena i jego nieudolnej szajki, od dekad rozśmieszają widzów. „Gang Olsena” to cała seria filmów komediowych, kręcona w latach 1968 – 1998, do której zaliczają m.in. „Gang Olsena w potrzasku”, „Gang Olsena w amoku”, „Gang Olsena – paryski plan”. Nawet jeżeli ktoś nie gustuje w tego typu humorze, warto zapoznać się z „Gangiem Olsena” chociażby ze względu na jego wartość historyczną. Ukazana w filmie Kopenhaga z lat 60., 70. I 80. to istna podróż w czasie.

2. Bracia (2004)

Wzruszający dramat autorstwa Susanne Bier, który doczekał się nawet swojego amerykańskiego remake’u. Kiedy Michael ginie na misji w Afganistanie, opiekę nad jego żoną przejmuje młodszy brat – Jannik, który dopiero co wyszedł z więzienia. Film ukazuje skomplikowaną relację rodzinną, w której tragedia doprowadza do silnego przebiegunowania. „Brødre” to studium złożonych emocji i pomimo omawiania trudnych stosunków międzyludzkich, film bynajmniej nie epatuje tanią ckliwością.

3. Nordkraft (2005)

Obraz zrealizowany w Aalborgu, będący zaadaptowaną ekranizacją powieści Jakoba Ejersbo, opowiada przejmującą historię narkotykowego podziemia. Jest to wielowątkowa historia o losach trójki bohaterów – Marii, Allana i Steso, którzy pomimo wielu różnic, szukają w życiu tego samego i stoją przed podobnymi dylematami. Reżyser Ole Christian Madsen w ciekawy sposób ukazuje mniej znane i mroczne oblicze Danii. Krytycy nazwali „Nordkraft” duńską odpowiedzią na „Requiem dla snu” i „Trainspotting”.

4. Winni (2018)

Den skyldige” Gustava Møllera to zeszłoroczny duński kandydat do Oskara. Choć nagrody nie otrzymał, to został zauważony i doceniony na licznych festiwalach. Zarys fabuły jest dość prosty: Do dyspozytora linii 112 dzwoni przerażona kobieta. Z jej relacji wynika, że została porwana. Rozpoczyna się akcja ratunkowa oparta na zaledwie strzępach informacji. „Winni” to film wielowymiarowy i mocno psychologiczny. Pomimo minimalnych środków, angażuje i trzyma w napięciu. Krążą plotki, że Amerykanie już teraz planują nakręcenie swojej wersji „Winnych”.

5. Zieloni rzeźnicy (2003)

Duński humor w pełnej krasie – przewrotny, sarkastyczny, a czasem wręcz mroczny. Dwóch kolegów – Bjarne i Svend po utracie pracy w rzeźni, postanawiają otworzyć własny biznes. Grający tytułowych bohaterów Mads Mikkelsen i Nikolaj Kaas są na ekranie w wyśmienitej formie. Zabawne dialogi, wartka akcja i zaskakujące zakończenie z pewnością sprawią, że nie będziecie się nudzić. Świetny seans na weekendowe popołudnie.

6. W mroku (2005)

Mørke” to thrillerowy majstersztyk. Duet Nikolaja Kaasa i Nicolasa Bro sprawdza się na ekranie znakomicie. Kaas gra pisarza – Jacoba, którego niepełnosprawna siostra zupełnie nieoczekiwanie ogłasza zaręczyny z poznanym w sieci Ankerem (w tej roli Bro). Okazuje się, że pulchny i na pozór dobroduszny Anker skrywa mroczną tajemnicę. „W mroku” trzyma widza w napięciu, a sama akcja rozkręca się stopniowo. Na uwagę zasługuje również warstwa wizualna filmu. Szczególnie interesująco zaprezentował się Nicolas Bro, znany głównie z ról komediowych. Jednak tym razem jego gra aktorska sprawia, że widzowi nie jest do śmiechu.

7. Uczta Babette (1987)

Zdobywca Oskara dla najlepszego filmu nieaglojęzycznego w 1988 roku, autorstwa Gabriela Axela, to prawdziwa kinowa uczta. Akcja filmu rozgrywa się na jutlandzkiej prowincji, rządzonej surowymi zasadami protestantyzmu. Tytułowa Babette jest francuską służącą pracującą u dwóch córek konserwatywnego pastora. Pewnego dnia protagonistka wygrywa na loterii ogromną sumę pieniędzy, którą ku zdumieniu otoczenia przeznacza na wystawną kolację dla swoich chlebodawczyń. Niespodziewanie ta niecodzienna kolacja staje się przyczynkiem do konfrontacji z żalem i rozliczeniem z przeszłością. „Babettes gæstebud” to dzieło, które zyskało uznanie na całym świecie i złotymi zgłoskami zapisało się w historii duńskiej kinematografii.

8. Sztuka płakania (2006)

Wstrząsający debiut Petera Schønaua Foga, angażujący i zmuszający do refleksji nad ludzką naturą, wychowaniem i odpowiedzialnością za swoje czyny. Reżyser przedstawia temat przemocy seksualnej wielorymiarowo i nie stawia widza w pozycji jednoznacznego potępienia. „Kunsten at græde i kor” to niepokojący portret rodzinnej patologii, w której na pierwszy plan wysuwa się toksyczny ojciec. Widz patrzy na tę szokującą rzeczywistość oczami małego chłopca, dla którego owe chorobliwe relacje stanowią codzienność. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana kina skandynawskiego.

9. Festen (1998)

Obraz Thomasa Vinterberga z 1998 roku jest pierwszym filmem w pełni z realizowanym wedle zasad manifestu Dogma 95. Manifest ów spisany i ogłoszony w 1995 roku w Kopenhadze nawoływał do powrotu naturalizmu w kinie. „Festen” to idealny przekrój duńskiego społeczeństwa, w którym konflikty są wyciszane, negatywne emocje tłumione, a brudy zamiatane pod dywan. W czasie rodzinnego jubileuszu, balon emocji zostaje nieoczekiwanie przebity, co owocuje falą wzajemnych oskarżeń, konfrontacji i rozliczeń. Choć Stanisław Wyspiański podobny pomysł przemycił już w „Weselu”, „Festen” przenosi skalę problemów na bardziej współczesną płaszczyznę.

Photo by Snap Stills/REX/Shutterstock

10. Dogville (2003)

Lars von Trier – jeden z twórców i sygnatariuszy Dogmy 95, jest jednym z najpłodniejszych duńskich reżyserów. Praca w Stanach Zjednoczonych zapewniła mu rozpoznawalność i status reżyserskiej ikony. Jego twórczości już dawno przypięto łatkę „kontrowersyjności”, przez co każdy nowy film tego autora jest wyczekiwany i szeroko komentowany. Choć von Trier może poszczycić się wieloma dziełami w swoim dorobku, „Dogville” to z pewnością film niedostatecznie doceniony. Zrealizowany zgodnie z założeniami Dogmy, obraz ma w sobie pomysłową teatralność, a ciężar emocjonalany filmu w całości opiera się na grze aktorskiej i dobym scenariuszu. Poczatek lat 30. Grana przez Nicole Kidman Grace, uciekając przed gangsterami trafia do małego miasteczka w Górach Skalistych. Mieszkańcy oferują jej schronienie w zamian za pracę fizyczną. Poczatkowa sielanka zmienia się koszmar, gdy Grace zostaje sprowadzona do pozycji niewolnicy. Seans zdecydowanie wart czasu i uwagi.

One thought on “10 duńskich filmów, które warto obejrzeć

Comments are closed.